Współczesne życie i standardowa neuroza

 „Neuroza nie jest zwykle definiowana jako lęk przed życiem, lecz tym właśnie jest. Osoba neurotyczna boi się otworzyć swoje serce na miłość, zrobić pierwszy krok, zaatakować, boi się być w pełni sobą. Obawy te można wytłumaczyć psychologicznie. Otwarcie serca sprawia, że osoba staje się wrażliwą na zranienie. Zrobienie pierwszego kroku naraża na bycie odrzuconym, zaatakowanie - na bycie zniszczonym. Jednak  istnieje jeszcze inny aspekt tego problemu. Więcej życia lub uczuć niż poziom, do którego jednostka jest przyzwyczajona, wywołuje w niej lęk, ponieważ grozi przytłoczeniem ego, rozmyciem granic „ja” oraz podkopaniem fundamentów tożsamości osoby.

Bycie witalną i mającą więcej uczuć osobą wywołuje strach. Pracowałem kiedyś z młodym mężczyzną, który miał bardzo „nieżywe” ciało. Było ono napięte i skurczone; miał oczy bez wyrazu, skórę o ziemistym odcieniu i płytki oddech. Dzięki pogłębieniu oddychania i ćwiczeniom terapeutycznym, jego ciało stało się pełniejsze życia. Oczy nabrały blasku, kolor skóry się poprawił, czuł mrowienie w różnych częściach ciała, a jego nogi zaczęły drżeć. Jednak właśnie wtedy powiedział „Człowieku, za dużo życia. Nie wytrzymam tego.”  

Wierzę, że do pewnego stopnia wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji jak tamten młody mężczyzna. Pragniemy być pełniejsi życia i czuć więcej, ale też obawiamy się tego. Nasz lęk przed życiem przejawia się w nieustannym pośpiechu, by nie czuć, iść przez życie w biegu, nie wejrzeć w siebie, wprowadzić w stan upojenia alkoholem lub odurzenia narkotykami, tak aby tylko nie poczuć swej istoty. Boimy się życia, dlatego chcemy je kontrolować albo nim zawładnąć. Wierzymy, że poddanie się emocjom jest złe lub niebezpieczne. Podziwiamy osobę, która jest opanowana i nie okazuje uczuć. Naszym bohaterem jest James Bond- tajny agent 007. W naszej kulturze podkreśla się wartość działania i osiągnięć. Współczesna jednostka jest skupiona na osiąganiu sukcesu, nie na byciu człowiekiem. Zgodnie z tym, należy do „pokolenia czynu”, którego mottem jest robić więcej i odczuwać mniej. Takie nastawienie charakteryzuje dużą część współczesnej seksualności: więcej akcji, ale mniej namiętności.

            Bez względu na to jak, dużo osiągamy, ponosimy porażkę jako ludzie. Wierzę, że wielu z nas wyczuwa tę porażkę w sobie. Mamy mglistą świadomość bólu, udręki i rozpaczy, która leży tuż pod powierzchnią, ale decydujemy się przezwyciężać słabości, lekceważyć obawy, pokonywać lęki. Dlatego właśnie książki o samorozwoju czy poradniki są obecnie tak popularne. Niestety, wysiłki te są z góry skazane na porażkę. Bycie osobą nie jest czymś, co można „zrobić”. To nie przedstawienie. Być może koniczne okaże się zatrzymanie szalonego pędu życia, znalezienie czasu na zaczerpnięcie oddechu i odczuwanie. Podczas tego procesu możemy poczuć swój ból, ale jeśli będziemy mieli odwagę go zaakceptować, to doznamy również prawdziwej przyjemności. Jeśli potrafimy stawić czoła wewnętrznej pustce, odnajdziemy spełnienie. Jeśli doświadczymy własnej rozpaczy, odkryjemy też radość. W tym terapeutycznym odkrywaniu siebie możemy jednak potrzebować pomocy.

Czy przeznaczeniem współczesnego człowieka jest bycie neurotykiem, który boi się życia? Moja odpowiedź brzmi: „Tak, jeśli zdefiniujemy współczesnego człowieka jako członka kultury, której głównymi wartościami są władza i rozwój”. Te wartości charakteryzują zachodnią kulturę XX wieku, tak więc każdy, kto w niej dorasta, jest neurotykiem.

Osoba neurotyczna jest w konflikcie z samym sobą. Cześć jej „ja” usiłuje pokonać drugą część siebie. Próbuje opanować ciało, racjonalny umysł, przejąć kontrolę nad uczuciami, wolą, przezwyciężyć obawy i niepokój. Mimo że konflikt ten jest w dużej mierze nieuświadomiony, prowadzi do wyczerpania energii osoby i zniszczenia jej spokoju wewnętrznego. Neuroza to konflikt wewnętrzny. Charakter neurotyczny przybiera różne postacie, wszystkie jednak zawierają wewnętrzną walkę jednostki pomiędzy tym, kim jest i tym, kim wierzy, że być powinna. Każda osoba neurotyczna wpada w taką pułapkę.

Jak rodzi się ten stan wewnętrznego konfliktu? Dlaczego losem współczesnego człowieka musi być cierpienie z powodu tych konfliktów? W przypadku jednostki neuroza powstaje w kontekście sytuacji rodzinnej. Jednak sytuacja rodzinna stanowi odzwierciedlenie kultury, ponieważ rodzina podlega wpływom wszystkich sił w społeczeństwie, którego jest częścią. Aby zrozumieć egzystencjalne warunki współczesnego człowieka oraz poznać jego przeznaczenie, musimy prześledzić źródła konfliktu w jego kulturze.

Jesteśmy świadomi pewnych konfliktów w naszej kulturze. Na przykład rozprawiamy o pokoju, ale jednocześnie przygotowujemy się do wojny. Popieramy ochronę środowiska, ale bezlitośnie wykorzystujemy zasoby naturalne dla ekonomicznego zysku. Jesteśmy oddani celom władzy i rozwoju, ale pragniemy też przyjemności, spokoju umysłu czy równowagi. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że władza i przyjemność to wartości przeciwne oraz, że jedno wyklucza pojawienie się drugiego. Władza nieuchronnie prowadzi do walki o jej posiadanie, co często doprowadza do tego, że ojciec obraca się przeciw synowi, a brat - przeciw bratu. Jest siłą dokonującą podziałów w społeczności. Rozwój oznacza ciągłą  aktywność w celu zmiany starego na nowe, uznając, że nowe jest zawsze lepsze od starego. Założenie to, mimo że prawdziwe w niektórych technicznych dziedzinach,  jest niebezpieczne. Idąc dalej, implikuje ono nadrzędność syna nad ojcem, czy degraduje rolę tradycji do zbędnego bagażu przeszłości. Istnieją też kultury, w których dominują inne wartości, gdzie szacunek dla przeszłości i tradycji jest ważniejszy niż dążenie do zmiany. W kulturach tych konflikt jest zminimalizowany, zaś neuroza występuje rzadko.”

Fragment książki Aleksandra Lowena pt. "Lęk przed życiem"