Ciało nie kłamie

  „Język ciała nazywany jest komunikacją niewerbalną. Cieszy się ona dużym zainteresowanie, ponieważ mamy świadomość, jak wiele informacji można pokazać lub odczytać, obserwując ciało. Często ton głosu czy spojrzenie mają na nas silniejszy wpływ niż słowa. W czasach mojej młodości dzieci często śpiewały :”Kamienie i kije mogą połamać mi kości, ale słowa skrzywdzić mnie nie mają sposobności”. Oznaczało to, że osoba która śpiewa tę piosenkę, jest odporna na drwiny. Mamy też powiedzenie: „Zabijać wzrokiem”. A kiedy matka spogląda na dziecko wzrokiem pełnym gniewu, trudno o nim zapomnieć. Dzieci mają większą świadomość języka ciała niż dorośli, których przez lata uczono ignorować mowę ciała i koncentrować się na słowach.

  Każda inteligenta istota ludzka wie, że można użyć słów, aby kogoś okłamać. Często słowa nie wystarczą, by odróżnić prawdę od fałszu. Dotyczy to szczególnie opinii, jakie ludzie wydają o sobie. Na przyk,ład, kiedy pacjent mówi: „czuję się dobrze” lub „Moje życie seksualne jest wspaniałe; nic mu nie brakuje” za samych słów nie da się wywnioskować, czy dana osoba kłamie. Często mówimy, że chcemy ufać innym. Jednak mowy ciała nie możemy wykorzystać, gdy chcemy kogoś oszukać, jeśli tylko umiemy ją prawidłowo odczytać. Jeśli mój pacjent rzeczywiście czuje się dobrze, jego ciało powinno to odzwierciedlać. Jego twarz powinna być jasna, oczy lśniące, głos dźwięczny, a ruchy ożywione. Jeśli tak nie jest, miałbym wątpliwości, że osoba mówi prawdę. Podobnie jest z uwagami na temat aktywności seksualnej. Gdy napięcia mięśniowe ciała ujawniają. Że osoba tłumi swe uczucia – czyli jej pośladki są napięte, a szyja zaciśnięta – nie można znaleźć spełnienia w życiu seksualnym, ponieważ jednostka jest niezdolna do rozładowania silnego pobudzenia seksualnego.

   Ciało nie kłamie. Nawet jeśli ktoś będzie próbował ukryć swoje prawdziwe uczucia, zmieniając swoją postawę, jego ciało przybierze sztuczną pozę. Ciała nie można w pełni kontrolować – zawdzięczamy temu skuteczność wykrywaczy kłamstw. Kiedy ktoś kłamie, w jego ciele wytwarza się napięcie, które odzwierciedla się w zmianie ciśnienia krwi, tętna oraz przewodnictwa elektrycznego skóry. Współcześnie stosuje się w tym celu również analizę głosu. Jego dźwięczność oraz ton odzwierciedla każde uczucie osoby. Dlatego w procedurze wykrywania kłamstw wykorzystuje się także analizę głosu.

  W rzeczywistości, reagując na inną osobę odpowiadamy na ekspresję jej ciała. Nieustannie porównujemy nasze ciała, błyskawicznie oceniając siłę lub słabość osoby, żywotność lub jej brak, wiek, atrakcyjność seksualną itd. Z postawy ciała często możemy określić nastrój, stosunek do życia osoby oraz to, czy można jej zaufać. Młodzi ludzie mówią dziś o tym, że osoba może emanować pozytywną lub negatywną energią lub wibracjami, w zależności od tego, jak jej ciało wpływa na drugiego człowieka. Subiektywne wrażenia dotyczące oceny ciała pacjenta są jednymi z najważniejszych podstaw pracy – szczególnie w psychiatrii – i praktycznie wszyscy terapeuci nieustannie korzystają z dostarczanych przez nie informacji. Jednak zarówno psychiatria, jak i opinia publiczna niechętnie traktują je jako rzetelne i trafne, ponieważ trudno udowodnić ich obiektywność. Myślę, że w gruncie rzeczy wszystko rozbija się o to, jak bardzo ufamy swoim odczuciom iż zmysłom. Dzieci, które nie mają powodów by kwestionować swoje odczucia, polegają na nich w większym stopniu niż dorośli – prawdopodobnie jak w bajce „Nowe szaty króla”. Obecnie, kiedy tak silnie manipulujemy zachowaniem i myśleniem ludzkim poprzez słowa i obrazy, właśnie tym źródłom informacji przypisujemy największe znaczenie.

  Często, gdy przedstawiam koncepcję Bioenergetyki, otrzymuję zapytania o statystyki, liczby i fakty. Rozumiem zapotrzebowanie na takie informacje, co nie oznacza, że powinniśmy odrzucać dowody zmysłowe. Jesteśmy biologicznie wyposażenie w telereceptory – dzięki którym możemy ocenić sytuację, zanim się w nią zaangażujemy. Niedowierzając zmysłom, osłabiamy swoją zdolność do współodczuwania i odnajdywania sensu. Kiedy wyczuwasz druga osobę, historia jej życia, problemów i nieszczęść, jakich doświadczyła, nabiera sensu. By pomóc drugiemu człowiekowi, należy go najpierw zrozumieć.

  Współodczuwanie jest procesem empatii. Z kolei empatia stanowi funkcję identyfikacji, czyli osoba, identyfikując się z tym, co wyraża ciało drugiego człowieka, odczuwa, jakie ma to znaczenia. Możemy również poczuć, jak to jest być kimś innym, choć nie możemy doznawać uczuć kogoś innego.  Odczucia każdej osoby są prywatne i subiektywne. Ty odczuwasz swoje ciało, ja odczuwam moje. Ponieważ jednak ciała wszystkich ludzi łączą ich podstawowe funkcje, mogą one ze sobą współgrać, jeśli nadają na tych samych częstotliwościach. Wtedy uczucia przeżywane przez dwie osoby są do siebie bardzo podobne. W praktyce oznacza to, że przyjmując czyjąś postawę, można zrozumieć, co ona wyraża. Przypuśćmy, że masz przed sobą osobę z wypięta klatką piersiową, uniesionych barkach oraz uniesionych brwiach i chciałbyś dowiedzieć się, co wyraża ta postawa. Przyjmij taką samą postawę. Weź wdech, unieś barki i brwi. Jeśli masz dobry kontakt ze swoim ciałem, od razu poczujesz, że przyjąłeś postawę lęku. Nie oznacza to, że musisz poczuć strach. Zależy to od tego, czy postawa ta obudzi w tobie strach, który w sobie nosisz, czy nie. W ten sposób prawidłowo odczytasz jej znaczenie. Zrozumiesz wtedy, że osoba mówi: „Boję się” językiem swojego ciała.

  Mimo to osoba nie musi odczuwać lęku. Jeśli tak jest, to znaczy, że nie ma kontaktu ze swoim ciałem. Dzieje się tak zwykle, gdy taka postawa utrzymuje się przez dłuższy okres i na trwałe wpisuje się w strukturę ciała. Przewlekłe napięcia lub  długie powstrzymywanie uczuć, a także towarzyszące im pobudzenie energetyczne stopniowo zanikają ze świadomości. Przestajemy je zauważać i odczuwać. Postawa ciała staje się naszą drugą naturą i częścią charakteru. Mimo że na początku będzie się to wydawało dziwne, dzięki pracy terapeutycznej nad sobą dostrzeżemy swój problem. Kiedy oceniamy innych, nasze pierwsze wrażenie to reakcje ciała, które jednak po chwili ignorujemy i skupiamy się na słowach oraz osiągnięciach.

  Słowa i czyny w dużym stopniu podlegają świadomej kontroli. Można ich użyć, aby budować wizerunek odbiegający od ekspresji ciała. Zatem osoba, której ciało wyraża lęk, może demonstrować odwagę mową i zachowaniem, przybierając postawę, z którą bardziej się identyfikuje na poziomie ego. W takich przypadkach mówimy i postawie kompensacyjnej – czyli próbie przezwyciężenia odczuwanego lęku.  Kiedy zachowanie mające na celu zaprzeczanie lękowi wyrażanemu przez ciało staje się skrajne, nadaje się mu miano zachowania antyfobicznego. Mowa ciała nie kłamie, ale mówi językiem, który rozumie tylko inne ciało.

  Naśladowanie drugiej osoby służy wyłącznie zrozumieniu, co wyraża postawa jej ciała. Kiedy to nastąpi, łączymy w umyśle postawę i jej znaczenie za każdym razem, gdy je zaobserwujemy. Wiemy więc, że zaciśnięte wargi wyrażają dezaprobatę, wysunięta do przodu szczęka wyraża bunt, a szeroko otwarte oczy – lęk. Możemy upewnić się w kwestii słuszności naszej interpretacji, imitując te postawy. Chciałbym w tym miejscu poprosić czytelnika, aby przyjął następującą pozycję i sprawdził, czy zgadza się z tym, jak ją interpretuje. Stojąc prosto, napnij pośladki i wypchnij miednicę. Być może zauważysz, że zaszły tutaj dwa zjawiska. Po pierwsze: zapadła się górna połowa ciała, w okolicy przepony, i po drugie, napięcie w miednicy przypomina o powstrzymaniem się przed czymś. Takie fizyczne załamanie zaburza postawę ciała i jego odczuwanie. Jeśli wyobrazimy sobie, że człowiek miałby ogon, można przypuszczać, że byłby on w takiej sytuacjipodkulony między udami. Skarcony pies przyjmuje taką pozycję. Uważam więc, że mamy prawo uznać taką postawę za znak pobicia, stłamszenia lub upokorzenia.

  „Powstrzymywanie się przed czymś” przejawia się jako nieugiętość lub usztywnienie moczowego, odbytniczego i genitalnego ujścia miednicy. Wiele badań psychologicznych wykazało, że załamanie się ego i towarzyszące mu poczucie upokorzenia, porażki, a także tendencja do stłamszenie swych uczuć są typowe dla osób ze skłonnościami masochistycznymi. Kolejnym etapem jest korelacja cech psychicznych z określoną postawą fizyczną. Kiedy powstanie taka korelacja, sprawdzamy ją przez wielokrotne porównywanie jej z obserwacjami innych pacjentów. Na koniec struktura charakteru zostaje przyporządkowana określonej postawie ciała. Kiedy widzę osobę, której pośladki są napięte i wypięte, odbieram to jako skłonności masochistyczne.

  Interpretacja sygnałów wysyłanych przez cało jest czasami utrudniona przez tak zwane kompensacyjne postawy ciała. Przykładowo: u osób, których ciało ujawnia skłonności masochistyczne – np. napięte pośladki – w górnej części ciała może pojawić się przeciwna postawa – wysunięta szczęka, rozdęta klatka piersiowa – w efekcie dążenia do zniesienia masochistycznej uległości wyrażanej przez dolną część ciała.

  Podobnie nadmierna agresywność może stanowić próbę zamaskowania pasywności i uległości. Bezwzględność może skrywać poczucie krzywdy, a gruboskórność – być próbą zaprzeczenia doświadczenia upokorzenia. W takich przypadkach mówimy o sadomasochizmie, gdyż zachowania kompensacyjne kierują uwagę na słabość, którą miały ukrywać.

  Interpretacja mowy ciała wymaga kontaktu z nim i wrażliwości na jego sygnały. Psychoterapeuci bioenergetyczni przechodzą terapię własną, która ma pomóc im pogłębić kontakt z ciałem. W naszej kulturze tylko nielicznie ludzie są wolni od napięć mięśniowych, kształtujących sztywne wzorce zachowań i decydujące o roli, jaką będziemy pełnili w życiu. Te napięcia są odzwierciedleniem urazów doświadczonych w dzieciństwie – odrzucenia, deprywacji, uwiedzenia, frustracji oraz tłumienia uczuć. Nie każdy doświadczył ich w równym stopniu. Jeśli, na przykład, w życiu dziecka dominowało odrzucenie, wykształci się u niego schizoidalny wzorzec zachowania utrwalony zarówno w osobowości, jak i w ciele. Stanie się on niemożliwa do zmiany drugą naturą człowieka, chyba że uda się przywrócić mu jego pierwotną naturę. Pozostałe wzorce zachowania kształtują się w podobny sposób.

  Wyrażenie „druga natura” często używa się w celu opisania psychologicznych i fizycznych postaw, które choć nienaturalne – silnie przywierają do danej osoby. Określenie „druga natura” sugeruje, że musi istnieć też „pierwotna natura”, pozbawiona sztywnych wzorców zachowań. Możemy definiować ją na dwa sposoby. Możemy mówić o braku przewlekłych napięć mięśniowych na poziomie ciała które ograniczałaby odczuwanie oraz ruch, a także – na poziomie psychicznym – o braku racjonalizacji, zaprzeczania i projekcji. Możemy też mówić o zachowaniu naturalnego piękna i wdzięku, które dane są wszystkim zwierzętom od urodzenia. Umiejętność rozróżnienia pierwszej i drugiej natury  jest niezwykle ważna. Zbyt wielu ludzi – z przyzwyczajenia – akceptuje napięcia ciała i jego postawy niezgodne z naturą. Głęboko wierzę, że zdrowie, życie i kulturę budować można jedynie na pierwotnej naturze człowieka.”

„Bioenergetyka. O tym, jak poprzez ciało leczyć problemy umysłu” Alexander Lowen