Jest taki dom

Jest taki dom daleko, a może na wyciągnięcie rąk...

Dom, skąd widać wzgórze, gdzie prowadzi droga wśród traw. Gdzie przestrzeń szeroka i niedaleko las. Gdzie pachnie łąka i wiatr. To tam, na rozłożonym kocu słuchaliśmy ptaków i szukaliśmy gwiazd. Nasz synek budował chatkę z piernika, u podstaw szeroką, z wysokim kominem. Oczy - okna, chatka miała uśmiechnięte, mrugające przed ostrym światłem południa. Miała dwa serca - kominki na ogień. Jedno serce na zimę i jedno na lato. Aby ciepło naszych uczuć nie gasło. W piernikowym dachu zostawił wejście dla księżyca, by czuwać mógł nad spokojnym snem. Nasza córka - słoneczko, ujrzawszy chatkę jak grzybek na polanie, zaklaskała z radości. Wrzuciła do środka przez okna i dziurę w kominie swój śmiech i tupot bosych nóżek. Pobiegła na łąkę obok i przyniosła pełne rączki kwiatów. Rozsypała je wokół chatki zachwycona. Puk, puk, zastukała do drzwi i zajrzała do środka przez duże okno w salonie. Właśnie podawałam do stołu pachnące placki z jabłkami... A wieczorem rozpaliłeś ogień drewnem brzozowym w kominku przy chatce, by trafić mógł zgubiony gość - wędrowiec. Czekało na niego jeszcze jedno miejsce w chatce, jak nakrycie przy stole. Opowiadałeś o dalekich podróżach i szczęśliwych powrotach. O powrotach do domu. Kiedy przycisnęły główki do poduszki nasze dzieci uśpione muzyką świerszczy, zaniosłeś je po schodach do sypialni, z piernikowym dachem. Śniły tam słodkie sny o gwiazdce z nieba, która spełnia marzenia...