Wojenki, wojenki

Rozwieść się emocjonalnie

Przed rozstaniem małżonkowie toczą ze sobą na ogół długą wojnę. I choć: gdzie dwóch się bije... Nie, tu nikt na tym nie korzysta ? ani oni, ani ich dzieci. Wszyscy są ofiarami tej wojny.
Jedni lubią walczyć, przeprowadzać strategie i zwyciężać. Inni wybierają rolę ofiary i szantaż emocjonalny. Rozgrywki ? takie same w polityce, jak i w małżeństwie. Pod przykrywką przykładnej rodziny rozgrywa się dramat prawdziwych ofiar tych wojen ? dzieci.

List matki

Jesteś moją kochaną córeczką. I tak już zostanie, bez względu na wszystko. Kiedy zachorowałaś, wiedziona intuicją biegłam z Tobą na rękach prosto do szpitala, bo potrzebowałaś nagłej pomocy, której sama nie mogłam Ci udzielić. Poruszyłam mury, aby Cię ratowali, nie dałam się zbyć. Kiedy zdrowiałaś, rozśmieszałam Cię do łez lub robiłam Ci masaże, które uwielbiałaś. Uczyłam się medycyny, aby Cię leczyć. Nauczyłam się homeopatii i mogłam reagować już przy pierwszych niepokojących objawach. Uczyłam Cię chodzić, jeść, rysować. Robiłam Ci kostiumy do przedszkola i wymyślałam zabawy edukacyjne. Byłaś zawsze taka samodzielna i zdecydowana. Lubiłaś przekraczać wyznaczane granice. Uwielbiałaś przestrzeń, więc często wychodziłyśmy z ciasnego mieszkania na długie spacery do parku i na place zabaw. Wspinałaś się na każdą zjeżdżalnię i huśtałaś się najwyżej. Pokazywałam Ci roślinki i uczyłam rozróżniać kwiatki. Kiedy przeczytałam w Twoim wypracowaniu, że to ja pierwsza pokazałam Ci konie, które tak pokochałaś ? wzruszyłam się do łez. Uwielbiałam czytać Twoje opowiadania, uważam, że masz talent. Ciągle podtrzymuję moją ofertę, że jeśli tylko zechcesz, wydam je w postaci książki.
Uczyłam się psychologii na warsztatach, aby pomóc Ci wyjść z załamania. Chodziłam na rozmowy do matek, aby ich dzieci przestały Ci dokuczać. Powoli wzmocniłaś się i znalazłaś w końcu prawdziwą przyjaźń. Byłam z Ciebie dumna, choć męczyły mnie wyrzuty sumienia, że nie poświęcam Ci wystarczająco dużo czasu, bo pracuję. Kiedy zaczęłaś dojrzewać, chciałam toczyć z Tobą długie rozmowy o związkach z innymi ludźmi, o wartościach. Wszak jesteś kobietą i kiedyś założysz swój dom.
To prawda, że byłaś świadkiem naszych kłótni z tatą i to prawda, że nie panowałam nad emocjami. Byłam depresyjna i płaczliwa. I właśnie wtedy zostałaś zmuszona do wyboru. Wyboru, którego nigdy nie chciałam, abyś dokonywała. Zostać ze mną czy z Twoim tatą. Mogę sobie tylko wyobrazić, ile Cię to kosztowało. Wybrałaś jego. Wybrałaś jego opinie i wartości. Ten wybór zaważył na całym Twoim życiu. Musiałaś stanąć po drugiej stronie barykady i walczyć. Wybacz, że musiałaś nieść na swoich barkach ciężar wojny. Wojny, która nie dotyczyła Ciebie, a w której stałaś się ofiarą. Już nie chciałaś słuchać, co mówię, zatykałaś uszy. Nie odbierałaś telefonów ode mnie. Nie słyszałaś, jak mówiłam Ci, że jesteś taką samą kobietą jak ja, że masz część moich genów i czekają Cię w życiu podobne kobiece zadania, jak urodzenie i wychowanie dzieci. Nie słyszałaś, jak mówiłam, żebyś szanowała w sobie kobiecość, bo nie jest to wyłącznie ubranie i makijaż. Nie słyszałaś, że kobieta i mężczyzna to uzupełnienia i nie mogą być tacy sami. Nie mogą też być samowystarczalni. Że ukochane córeczki tatusiów szukają idealnego partnera, takiego jak tatuś i nie znajdują go, bo takiego samego znaleźć nie sposób. Konsekwencje Twojej decyzji, że akceptujesz tatę, a nie uznajesz mamy, będą wpływały na całe Twoje życie. To tak jakbyś nie chciała zobaczyć części mnie w Tobie. Jakbyś uciekała przed kawałkiem samej siebie. Tym kawałkiem żeńskim.
Mówisz, że nie będziesz miała męża i dzieci, dopóki nie osiągniesz wysokiego poziomu niezależności finansowej, tak, by nie musieć godzić się na poniżające traktowanie. Przepraszam, że taki obraz kobiety został Ci w oczach. Masz dopiero kilkanaście lat i jesteś piękną kobietą. Skorzystaj z tej miłości, którą Ci daje tatuś. Tak mało jej kiedyś miałaś. Wiele jeszcze doświadczeń przed Tobą. Czas upływa, a Ty dojrzewasz. Dla Ciebie nauczę się być cierpliwa. Będę na Ciebie czekała.

List ojca

Jesteś moją małą księżniczką. Kiedy byłaś w szpitalu, płakałem, że Cię stracę. Godzinami trzymałem Cię na piersiach, czytając przy latarce bajki, bo szkodziło Ci światło. Chwytałaś mnie mocno za szyję, kiedy nadchodził ból. Z dumą patrzyłem, jak pokonujesz słabości i walczysz. Zawsze wiedziałaś, czego chcesz. Chciałaś dużo od życia. To dobrze. Podnosiłaś sobie poprzeczkę coraz wyżej, tak jak podnosiłaś poprzeczkę na parkurze swojemu koniowi. Patrzyłem, jak dorastasz i jak pięknie wyglądasz, galopując i pokonując przeszkody. To dla Ciebie zarabiam tak ciężko pracując. Stworzę Ci najlepsze życie, na jakie starczy mi sił. Żebyś mogła być zawsze dumną, niezależną dziewczyną. Kiedy płaczesz, że jest Ci źle, wiem, że skrzywdził Cię chłopak, z którym jesteś. Wiem, jacy potrafią być mężczyźni wobec kobiet ? przecież sam nim jestem. Uczę Cię, żebyś dbała o swój honor i nie pozwoliła się wykorzystać. Na mnie możesz liczyć. Jesteśmy związani na zawsze od czasu, kiedy przecinałem Ci pępowinę.
Teraz jesteś piękną kobietą i warta jesteś najmodniejszych ubrań, znakomitej biżuterii i najlepszych perfum. Jeśli ktoś ma klasę i swój styl, tak jak Ty, to należy to utrzymywać na wysokim poziomie. Tylko ja mogę Ci tyle ofiarować. Wiem, że odwzajemniasz moją miłość i jestem szczęśliwy. Chcę, aby tak zostało po wszystkie czasy. Może kiedy będę stary i niedołężny, będziemy mogli wspominać nasze wyprawy na zawody, może weźmiesz mnie pod swój dach do domu, który Ci kupię. Będziesz wtedy znaną prawniczką, bo dam Ci najlepsze wykształcenie i załatwię najlepszą praktykę. Nie pozwolę, byś została kurą domową, tak jak mama. Nie dopuszczę, abyś za szybko wyszła za mąż, bo Twoje wybory są jeszcze niedojrzałe. Nie powielisz moich błędów. Musisz poznać wielu mężczyzn, by wybrać najlepszego, który da Ci dobrobyt i szacunek. Dzieci pomoże Ci wychować Twoja mama, bo ona się do tego nadaje. Opiekunki to ryzyko.
Będziesz miała najlepsze życie, o którym marzysz. W zaciszu Twojego domku będę opowiadał wnukom, jak rozwijałem biznes. Będziemy się śmiać w nos Twojej matce, która wymyśla czarne wizje Twojej przyszłości. Nigdy Cię nie kochała tak jak ja. Na przekór jej przewidywaniom, ułożysz sobie życie w związku z kochającym Cię człowiekiem i nie załamiesz się, jeśli spotkają Cię niepowodzenia. Nawet kiedy mnie zabraknie, Twoja miłość przetrwa wieki i będę żył w Twoich wspomnieniach.

Wojna zbiera żniwo

Większość małżeństw toczy ze sobą walkę. Grę, w którą wpisane są ataki, ucieczki, rozejmy i bitwy. Ta gra często stanowi impuls do rozwoju, do odkrywania mężczyzny w kobiecie i kobiety w mężczyźnie i poniekąd jest konieczna. Jednak zapętleni w strategie zaczynamy używać do walki dzieci. Ponieważ ich miłość do rodziców jest bezwarunkowa, bez względu na to, jakie zaczynają pielęgnować w sobie przekonania, angażują się w wojnę na różne sposoby. Uznają na przykład racje jednej strony i konsekwentnie zwalczają drugą. Ich ostrze broni jest znacznie bardziej skuteczne niż osoby dorosłej. Jeśli chcą ukarać rodzica, będą lekceważyły go, nie odbierały telefonów i atakowały słownie. To bardziej boli niż każda inna broń współmałżonka.
Inne dziecko postanowi być rozjemcą i będzie chciało wziąć na siebie ciężar połączenia rodziców. Odwróci wtedy ich uwagę od wojny swoimi chorobami lub całkowitym opuszczeniem się w szkole. Może nie będzie potrafiło rozmawiać z rodzicami na ten temat, ale na przykład zaproponuje rodzinny wyjazd na zimowisko. Mniejsze dzieci nie będą w stanie udźwignąć ciężaru wojny rodziców, ale będą cierpiały nie mniej niż nastolatki. Może pojawić się nietrzymanie moczu, koszmary nocne, nadaktywne zachowanie lub przeciwnie ? wycofanie się, nieśmiałość, lęk. Wszystkie objawy wynikają z braku poczucia bezpieczeństwa. Nie wystarczy tutaj decyzja, że małżonkowie będą się kłócić wtedy, kiedy dzieci nie słyszą. To bardzo iluzoryczne podejście do tematu. Więź, jaka łączy dziecko z rodzicami, nie polega wyłącznie na przepływie komunikatów werbalnych. Swoje opinie i decyzje przekazujemy dzieciom na wiele innych sposobów. To, że rodzice nie rozmawiają ze sobą, że mama miała spuchnięte oczy, że tato wrócił nad ranem ? tak samo przestraszy dziecko jak otwarta awantura.

To nie wojna na śmierć i życie

Jakie więc jest rozwiązanie? Uświadomić sobie, że nie jest to wojna na śmierć i życie. Pokazywać dziecku również chwile rozejmu. Udowadniać sobie i dzieciom, że ten związek ciągle istnieje, jest żywy i dynamiczny. Wypracować taki sposób wzajemnej gry, jakby to była zabawa. I mieć ciągle świadomość, że największymi pokonanymi mogą być dzieci.
Nie można uwierzyć ani przez chwilę, że jesteśmy ofiarami drugiej osoby. Obnoszenie się z piętnem pokrzywdzonego to znów manipulacja na otoczeniu, także na dzieciach. Będziemy w porządku wobec dzieci, kiedy zamiast czuć się ofiarą, podejmiemy konkretne działania zaradcze. Należy zakomunikować partnerowi nasze odczucia braku równowagi na przykład w dawaniu i braniu. Nie cierpieć i płakać po nocach. Upewniać się, czy partner rozumie, co mu komunikujemy. To kolejny ważny element związku.
W grze, zwanej małżeństwem, musi zaistnieć równowaga w dawaniu i braniu. Jeśli kochasz partnera ? dbaj o tę równowagę.
Jeśli trudno jest opanować emocje gniewu, strachu, agresji ? pisz listy. Coraz więcej uwagi poświęcamy mailom niż rozmowie. Idź z duchem czasu. W rozmowie z partnerem, gdzie dużą rolę odgrywają emocje, często druga strona od razu blokuje się na przyjęcie informacji, koncentrując się na odparciu ataku. Po przeczytaniu listu ma czas na zastanowienie się nad jego sensem. Zakładam, że szanujemy się nawzajem przez cały czas dyskusji mailowej i nie używamy obraźliwych słów. Częściej przydarzyć się może to w rozmowie bezpośredniej. Pamiętajmy, jaki chcemy osiągnąć skutek długofalowy. Odpowiedzmy sobie na podstawowe pytanie: czy chcemy inwestować w ten związek, czy go zniszczyć. Mistrzów niszczenia jest wielu, niewielu potrafi konstruktywnie budować. Uczmy się tej sztuki. Samo z siebie nie przychodzi. Jeśli nasze komunikaty do partnera są lekceważone, czy też po upewnieniu się, że partner rozumie, o co nam chodzi, wiemy, że nie ma woli zaradzenia niezdrowej sytuacji ? bierzmy się do dzieła. Nie poświęcajmy się, robiąc z siebie męczennice czy męczenników, bo nasze poczucie niesprawiedliwości będzie rosło i ta dysproporcja do końca zniszczy nasz związek. W tej grze, zwanej małżeństwem, musi zaistnieć równowaga w dawaniu i braniu. Jeśli kochasz partnera ? dbaj o tę równowagę. Nie należy tu mylić pomieszania płci. Każda płeć będzie miała coś innego do dania i co innego do wzięcia. Chodzi o ogólny bilans energetyczny. Nie oceniajmy grzechów partnera tak surowo, lecz dajmy sobie prawo do popełnienia grzechu. W ten sposób gra toczy się dalej, ale bez takich zniszczeń emocjonalnych u ludzi dorosłych, a przede wszystkim u dzieci.

Jednak rozstanie

Kiedy następuje decyzja o rozwodzie, nie zapobiegniemy zniszczeniom emocjonalnym u dzieci. Możemy jednak minimalizować skutki. Dalej jesteśmy odpowiedzialnymi za nie rodzicami. Gra się skończyła. Etap wzajemnej nauki zakończył się i partnerzy mają prawo szukać innych osób zdolnych podjąć nową grę. Wszelka kontynuacja gry w ?starym? układzie to nadużycie wobec dzieci. W wielu przypadkach rozwiedzione osoby nadal są związane ze sobą emocjonalnie. Tym elementem wiążącym jest nienawiść i kontynuacja rozgrywek. Ileż pracy miałaby firma pod hasłem: ROZWODZIMY EMOCJONALNIE.
Czas leczy rany, ale głównie u kobiet może to trwać długie lata. Znów kartą przetargową stają się dzieci. Dziecko ma prawo widzieć się z rodzicem bez względu na krzywdy, jakie wyrządził swojemu byłemu współmałżonkowi i bez względu na to, co zdążyliśmy włożyć do dziecięcych umysłów. Wszelka nasza ingerencja w to prawo jest traktowaniem dziecka jako narzędzia.
Co zatem zrobić, aby rozwieść się emocjonalnie? Ogólną wskazówką jest skoncentrować się na dziedzinie życia niezwiązanej z byłym partnerem. Dziecko, jak wiemy, ma w sobie jego geny, a więc przesadna koncentracja na dziecku będzie powrotem do świeżych ran. Znajdźmy coś, co będzie dotyczyło nas, naszego osobistego życia. Niektórzy skupiają się na pracy, karierze, twórczości, kontaktach towarzyskich, dbaniu o swoje ciało i urodę, zadaniach społecznych czy nowym związku. Taka aktywność pobudzi w nas energię ? zdrową, coraz bardziej wolną od destrukcji. Bądźmy świadomi tego, co robimy we własnym życiu i w życiu bliskich nam osób. Każdą negatywną myśl o byłym partnerze zastępujmy wdzięcznością za danie życia naszym dzieciom lub za coś innego dobrego, co wydarzyło się we wspólnym życiu. To pomoże nam stać się zadowolonym z życia człowiekiem, a dzieciom pomoże odzyskać utracone poczucie bezpieczeństwa.