Nadużycie

Kobieta niedoskonała: za głupia, za gruba albo za chuda, za wysoka lub za niska, za brzydka. Lista tych zarzutów nie ma końca. Nie ma też końca samoudręczanie się, dopóki w taki sposób siebie traktujesz. A przecież nie musi tak być, możesz zmienić swoją rzeczywistość, możesz zmienić nawet swoją historię.

Nadużycie to działalność, która mieści się w granicach prawa, ale jest sprzeczna z normami społecznymi. Tą działalnością jest bezkarne, często permanentne wyrządzanie krzywdy ciału i psychice. Ponad 90 procent dziewcząt i kobiet doświadcza lub doświadczyło takiego nadużycia i to najczęściej ze strony najbliższej osoby, czyli siebie. Cudzoziemcy uważają Polki za piękne, zgrabne kobiety, a jednocześnie trudne, bo niezwykle wymagające. Śliczne, zadbane dziewczęta uwodzą swoim uśmiechem, starannie dobranym strojem i zapachem jak kwiaty. Nic dziwnego, że przyciągają wzrok. Potrafią inteligentnie rozmawiać, znają się na wielu sprawach, które są nie tylko domeną kobiet, ale także mężczyzn. Całe lata pracowały nad swoim obrazem, umiejętnie ukrywając pod hermetyczną powłoką wewnętrzną warstwę. Jednak czasami, i tylko niektórym, udaje się odkryć ich najgłębiej skrywaną tajemnicę. Kiedy zajrzysz głębiej, zobaczysz, że w środku przeżywają prawdziwe piekło. Piekło, którego nikomu nigdy nie chciałyby życzyć. Piekło, które sobie stworzyły same.

 

Najsilniejsze umierają

W pięknych głowach dziewcząt tkwią niezbyt pochlebne opinie o sobie: że są głupie, brzydkie, beznadziejne idiotki, niezaradne, niedouczone, tu mają za dużo, tam za mało. Mówią tak do siebie bez przerwy i zmuszają się do ogromnego wysiłku, by zatuszować te swoje niedoskonałości przed innymi. Długie godziny poświęcają na upiększanie skóry, włosów, paznokci. Z wielką starannością dobierają ubrania, by wyglądać lepiej, buty, by udawać wyższe lub niższe. Oglądają w lustrze, jak układa się łydka, w jakim układzie mięśni na twarzy wyglądają interesująco, a w jakim zalotnie, który ruch głowy spowoduje rozsypanie się włosów, a który ruch sprawi wrażenie profesjonalistki. One wiedzą, że ich noga na bosaka wygląda szkaradnie, a szczery śmiech odsłania problem z zębem. Wiedzą, że za żadne skarby nie mogą się pokazać innej osobie tak jak je Pan Bóg stworzył. Taki obraz w lustrze napawa je zgorszeniem. - Pamiętaj - mówią do siebie - masz mieć wtedy staranny makijaż, nogi układaj tak, by zakryć fałdy, prostuj stopę, siadaj tą stroną, żeby się nie marszczyło, jesteś tak straszna, że jak on cię zobaczy, to ucieknie prędzej czy później. Pamiętają o swojej tajemnicy. Nikt nie może się dowiedzieć, że są takie koszmarne, więc dzisiaj znów odmówią sobie ciastka, na które mają ochotę. - Co za łakomczucha! - skarcą siebie - czy zapomniałaś, jak wyglądasz w lustrze? Nie wolno ci! Jak zjesz to ciastko, będziesz musiała jutro za karę głodować cały dzień, albo wziąć środki przeczyszczające, a przecież wiesz, że większość już na ciebie nie działa - dźwięczy im w głowie surowy głos. Tak więc dziewczyny wracają do dyscypliny i szybko częstują tym ciasteczkiem kogoś obok. Jeśli weźmie i zje, wtedy czują tryumf - wygrały, udowodniły sobie, że są silne. Najsilniejsze umierają na anoreksję.

Piekło w nas

Dziewczyny obrzucają się wyzwiskami, przewidują najgorsze scenariusze, znoszą ból niewygodnych butów, głód odmówionych posiłków, mają zniszczone żołądki i jelita od nadmiernie zażywanych środków chemicznych na pozbycie się, na poprawienie. Liczą popełnione grzechy, wymierzają kary, ciągle mają poczucie winy, we wszystkim co im się przydarza widzą zło, niepowodzenia oblewają łzami nienawiści. Coraz bardziej nabierają obrzydzenia do własnego ciała i do innych ciał. Swoje narodzenie uznają za przekleństwo. Żyją w stworzonym przez siebie piekle, nie mogąc pokochać nikogo, bo nie pokochały siebie. Skoro sobie stawiają poprzeczkę wysoko, będą też wiele wymagały od innych, tym bardziej od bliskich. A jeśli urodzą dziewczynki? Tak często zapominamy kochać siebie, łudząc się, że jest to szlachetna działalność na rzecz dobra innych ludzi. Tak nas uczyli rodzice, nauczyciele i religia. To ich surowy ton głosu słyszymy w swojej głowie, powtarzamy ich epitety i czarne scenariusze. Wszechogarniający strach towarzyszy nam przez życie. Ukrywamy go, ale on wyłania się w postaci złości, agresji, obrzydzenia, nienawiści. Powstał pewnie dawno temu, kiedy byliśmy małymi dziećmi. Nie pamiętamy już dlaczego. I - co ważne - nikt nie jest temu winny.

Lekarstwo, które sami wytwarzamy

Jak uleczyć nasze chore, cierpiące dusze? Jeśli pokochalibyśmy siebie tak jak kochaliśmy się będąc małymi dziećmi, zdołalibyśmy pokochać bliskich miłością, jaką ma w sobie dziecko. Zagubiliśmy siebie z tamtych lat. Te małe części nas, te radosne, naturalne, odważne i pełne zaufania utknęły w miarę dorastania. Straciliśmy z nimi kontakt. Małe dziecko zamarło z przerażenia wiele razy, bo nie można przecież uniknąć potworów i czarownic, nie można nie usłyszeć kłótni rodziców czy nie wpaść do wody. Mamy za sobą wiele traumatycznych przeżyć, ale mamy też możliwość dotarcia do siebie zagubionych. Czasem potrzebna jest pomoc terapeuty. Wiele doświadczeń dziecięcych było tak dramatycznych, że zostały wyparte z pamięci, ale pozostała po tym przeżyciu podświadoma reakcja, która powtarza się i blokuje naszą wolność do odczuwania miłości. Ale w większości przypadków wystarczy praca z samym sobą, choćby proponowane tu ćwiczenia. Cały tekst jest napisany o kobietach i do kobiet. Nie obrażajcie się Panowie! Jeśli Was dotyka problem niekochania i barku akceptacji dla samego siebie, proponowane ćwiczenia są również dla Was. One mają charakter uniwersalny, więc spokojnie możecie je wykonywać.

Spotkaj się z przeszłością

1. Na to ćwiczenie zarezerwuj sobie godzinę. Usiądź lub połóż się w bezpiecznym miejscu, które lubisz. Zadbaj o dobre samopoczucie. Może to być dotyk materiału, który lubisz, zapach, który cię rozluźnia, delikatna muzyka, która nie przeszkadza w myślach. 2. Wybierz sytuację ze swojego dzieciństwa, najlepiej tego najwcześniejszego, którą wspominasz jako trudne przeżycie. Przypomnij sobie, jak się wtedy czułaś. Jakie emocje Ci towarzyszyły: lęk, odrzucenie, przerażenie czy coś innego? 3. Wyobraź sobie siebie jako tamto dziecko ze wszystkimi jego uczuciami w tamtym momencie. A teraz postaw koło niego siebie - dorosłą kobietę. Ty dorosła weź w ramiona siebie dziecko, utul je, pozwól mu się wypłakać. Okaż mu tyle troski, ile potrafisz. Zadbaj o każdą jego potrzebę. Tyle lat nie odwiedzałaś go, a ono tak długo czekało na Ciebie. 4. Kiedy dziecko zacznie się uśmiechać, zapytaj o czym marzy. Co by chciało teraz zrobić. Potem spełnij jego marzenie. Teraz wszystko jest możliwe. A kiedy już zrealizuje swoje marzenie, zapytaj ile ma lat i jakie ma teraz marzenie. I znów je spełnij. Z każdym spełnionym marzeniem z dziecięcych lat Twoja zagubiona część będzie dorastała. Aż dorośnie do Twojego obecnego wieku. Wtedy poproś ją, aby została z Tobą. Możecie się obdarować czymś, czego ta druga osoba nie miała okazji zaznać. Może ona da Ci pewność siebie, może radość, a Ty możesz jej dać mądrość, pokorę. Podajcie sobie ręce. 5. Zostań chwilę z tym uczuciem połączenia. Mogą pojawić się łzy wzruszenia. Pozwól sobie na to. A kiedy skończysz sesję terapeutyczną sama ze sobą, pamiętaj, aby zafundować sobie coś z tego, co mała Ty chciała spełnić jako marzenie. Może to będzie wycieczka do Zoo albo wielkie lody bakaliowe, a może pluszowy miś? Po prostu ukochaj siebie. Możesz przeprowadzić ze sobą taką sesję wiele razy, kiedy tylko przypomnisz sobie jakieś traumatyczne przeżycie z dzieciństwa.

Dogadaj się ze swoim ciałem.

To ćwiczenie pozwoli Ci pokochać swoje ciało, a także odkryć, że jest ono najlepszym Twoim przyjacielem i mądrym doradcą. Mądrzejszym od Twojego umysłu. Kiedy nauczysz się rozmawiać ze swoim ciałem, dowiesz się nie tylko tego, co dzieje się z Twoim organizmem, ale także, jak masz postąpić w wątpliwej sytuacji, jaką podjąć decyzję. Poinformuje Cię, czy mogą pojawić się przeszkody na drodze do celu, zaalarmuje Cię w razie niebezpieczeństwa. Ćwiczenie będzie wymagało stworzenia szczególnych warunków. 1. Znajdź miejsce, gdzie nikt i nic Ci nie przeszkodzi przez 1-2 godziny. Wyłącz telefon. Stwórz intymną atmosferę: zadbaj o przyjemny zapach (polecany jest olejek różany albo ten, który lubisz), zapal świece, włącz cichą muzykę, zasłoń okna i zamknij drzwi, a także zapewnij odpowiednią temperaturę w pokoju. Nie zwracaj uwagi na to, co dzieje się poza tym miejscem. Stwórz sobie absolutne poczucie bezpieczeństwa. 2. Rozbierz się do naga, a jeśli masz opory - do bielizny. Połóż się wygodnie. Zawiąż sobie oczy chustką . Jeśli ci to odpowiada, możesz zatkać uszy zatyczkami. Może będziesz miał zimne ręce na początku sesji, więc połóż je na brzuchu. 3. Bardzo powoli przesuwaj rękoma po swoim ciele. Zauważ, jaką ma temperaturę, czy równą w każdym miejscu, czy też są gdzieś rejony wyjątkowo ciepłe. Wyczuj puls w różnych częściach ciała. Posłuchaj lub wyczuj rękoma wszelkie ruchy wewnątrz. Każdy kawałek Twojego ciała zawiera jakąś historię. Poproś, aby Ci ją opowiedziało. Są w nim zawarte emocje. Tam, gdzie Cię boli, prawdopodobnie ukryło się jakieś przykre wydarzenie. Porozmawiaj ze swoimi organami, znamionami. Zapytaj: jak się czujesz, moja wątrobo? Po co powstałeś, pieprzyku? 4. Z całą miłością, jaką możesz wzbudzić w tym momencie, uszanuj każdą część ciała za to co dla Ciebie robi. Podziękuj za pracę, jaką dla Ciebie wykonuje. Nie omijaj żadnego miejsca. Wszystkie części Twojego ciała są ważne. Twoje ciało lubi dotyk pełen miłości. Nie przeżyłoby już jako dziecko, gdyby nie dotykała go matka. Daj mu taki dotyk, jakiego pragnie. Zobaczysz, jak pięknie potrafi się odwdzięczyć. 5. Kiedy zacznie się wymiana informacji między Tobą i Twoim ciałem, pojawią się odczucia, zapachy, obrazy, może dźwięki. To one będą stanowiły swoisty język ciała, może ubrany w symbole, które będziesz odgadywał z czasem coraz trafniej. Zauważysz, jak zmienia się Twój zapach w zależności od samopoczucia, stanu zdrowia. Osoby szczęśliwe wydzielają przyjemny naturalny zapach, który działa jak wabik na innych ludzi. 6. Możesz wykorzystać swoje ciało, aby dowiedzieć się, jak masz się odżywiać, jakie leki wziąć czy jaką decyzję podjąć. Weź do ręki np. tabletkę i skoncentruj się na pytaniu, czy jest to dla Ciebie dobre. Zaprzeczeniem może być ból, ukłucie w mostku lub jakakolwiek nieprzyjemna reakcja Twego ciała. Jeśli wahasz się, jaką podjąć decyzję, wyobraź sobie, że przed Tobą na lewo jest sytuacja kiedy podjąłeś decyzję A, a na prawo sytuacja kiedy podjąłeś decyzję B. Zrób krok lub kilka w kierunku A i poczuj co się dzieje w Twoim ciele, kiedy już podjąłeś decyzję A. Może pojawią się obrazy, symbole. Czytaj to jak otwartą książkę. Później cofnij się do stanu wyjściowego i zrób krok w kierunku sytuacji B. Skup się na odczuciach i znakach. Porównując te dwa rodzaje informacji będziesz wiedział, która jest dla ciebie korzystniejsza.

Popracuj z lustrem

Weź lustro i patrząc sobie głęboko w oczy, powiedz: Kocham siebie i akceptuję taką, jaką jestem. Kocham swoje ciało i umysł.

Zaobserwuj swoje reakcje. Czy wierzysz w to, co powiedziałaś? Czy przychodzi Ci to łatwo? Czy nie uciekasz wzrokiem? Co myślisz? Co dzieje się z Twoim ciałem? Odpowiedzi na te pytania pokażą Ci stan Twoich uczuć do samej siebie. Bez względu na to, jakie one są, nie zniechęcaj się. Powtórz wielokrotnie: Kocham siebie i akceptuję. Powtarzaj to zdanie również bez lustra - jak mantrę - dziesiątki razy w ciągu dnia co najmniej przez miesiąc. A po miesiącu sprawdź, jak ono działa, gdy patrzysz na siebie w zwierciadło.