Poszukiwanie skarbu

Kiedy zastanawiamy się nad naszą karierą zawodową, najpierw myślimy: jeszcze zdążę, mam dużo czasu, mogę eksperymentować, potem myślimy: tyle straconej energii na eksperymenty, gdyby tak można cofnąć czas?
Bardzo pożyteczny temat zainicjowali nauczyciele języka polskiego w szkołach podstawowych. Jako ćwiczenie dzieci miały przeprowadzić wywiad - zadać kilka pytań swoim rodzicom. Pytania te dotyczyły ich przeszłości i skłaniały do pewnych ocen, a także wartościowania swoich decyzji. Między innymi pojawiło się pytanie: Gdybyś mógł wybrać ponownie kierunek swojego wykształcenia, jaki byłby obecnie? Trzeba przyznać, że rzadko jest wydobywany na światło dzienne problem, który stosunkowo często pojawia się w naszej głowie przy okazji różnych sytuacji życiowych. I to właśnie dzieci sprowokowały nas, rodziców, do zadumy nad tym zagadnieniem. Zaskakujące były też wyniki podsumowujące wywiady uczniów.

ŻYCIOWY BŁĄD

Okazało się, że niezadowolonych ze swojego kierunku wykształcenia jest aż 90% rodziców. Gdyby mogli cofnąć czas, poszliby na inne studia, skończyliby inne szkoły... Jeśli odejmiemy od tego znaczną część ludzi niezadowolonych generalnie ze wszystkiego, to i tak zostaje nam duży procent osób, które jednak popełniły błąd. Błąd, który zadecydował o kształcie znaczącej części życia. Przez taki błąd można czuć się niespełnionym, wypalonym, zmęczonym swoją pracą. Taki błąd prowadzi często do przelewania swoich niezrealizowanych ambicji na dzieci. Dzieci kiedy jeszcze się rozwijają, nie wiedzą, kim są naprawdę i podążają za radami rodziców. Wybierają zawód, który realizuje marzenia rodziców, a nie ich własne cele. W taki właśnie sposób błędne koło potrafi toczyć się przez pokolenia.
Dlaczego nie mamy wystarczającej wiedzy o swoich predyspozycjach, talentach, możliwościach w wieku, w którym podejmujemy tak ważną decyzję o specjalizacji wykształcenia? Odpowiedź jest prosta. Temat ten praktycznie nie istnieje w szkołach.
Często dopiero w drugiej połowie naszego życia mamy okazję stopniowo dowiedzieć się czegoś więcej o sobie. Jesteśmy wtedy bardziej świadomi słabych i mocnych stron, wiemy, jaka jest nasza hierarchia wartości i co nas pasjonuje. Nasz proces poznania kształtują doświadczenia życiowe. Bywa, że nawet w drugiej połowie życia nie mamy wystarczającej wiedzy na swój temat, tylko nie wiadomo, z jakiego powodu jesteśmy sfrustrowani, zgorzkniali i nieefektywni w pracy, a swoją złość wyładowujemy na bliskich.
Nasze społeczeństwo jest schorowane psychicznie i fizycznie. Dzisiaj chyba już nikogo nie trzeba przekonywać, że kondycja psychiczna człowieka przekłada się na funkcjonowanie fizyczne. Można to również przeliczyć na efekt ekonomiczny. Pracodawcy mają niezadowolonych pracowników, którzy pracują, bo muszą zarobić na chleb. Tam, gdzie kontrola i organizacja pracy nie jest najmocniejszą stroną pracodawcy, pojawiają się różne techniki unikania i symulowania pracy. Syndrom stałego przemęczenia, napięcia i stany depresyjne to dzisiaj zawodowy standard. W firmach, gdzie wymagany jest kontakt z klientem, taki zniechęcony pracownik może skutecznie odesłać klienta do konkurencji lub wpłynąć na subiektywną złą ocenę odbiorcy usługi. Na pewno każdy z nas przypomina sobie nieprzyjemną rozmowę ze zgorzkniałym, nerwowym, zmęczonym albo znudzonym pracownikiem. Wystarczy podsumować bilans naszych spotkań, kiedy załatwiamy sprawy w urzędach czy robimy zakupy. Czy nie jest nam przyjemniej prowadzić rozmowę z osobą, dla której praca jest pasją? Czy możliwe jest, aby taka osoba była niekompetentna lub nie mogła udzielić nam pomocy? Do kogo częściej pójdziemy? Odpowiedzi na te pytania udowadniają, że jakość przekłada się na efekt.

DOBRE PRZYKŁADY

W Stanach Zjednoczonych były prowadzone badania dotyczące powiązań kondycji psychofizycznej pracownika i jego efektywności w pracy, a także przełożenia na finanse firmy. Okazało się, że mniejsze straty finansowe ponosi pracodawca, jeśli inwestuje w dobre samopoczucie pracownika. Wartość dobrze podjętych decyzji dotyczących rozwoju zawodowego docenia amerykański rząd, wprowadzając pierwsze zajęcia w tym zakresie już w przedszkolu! Opracowane zostały gry i zabawy pozwalające na eksperymentowanie i badanie własnej natury z pomocą wyszkolonych pedagogów, którzy regularnie wypełniają teczki rozwoju zdolności dziecka pod kątem psychologicznym i praktycznym.
W szkole podstawowej sprawdzany jest rozwój i kształtowanie świadomości oraz planów dziecka na temat przyszłej pracy. Dostępne są opracowania i programy ułatwiające samobadanie, doradztwo i diagnozę w zakresie predyspozycji osobowych i charakterystyki zawodów. To się opłaca wszystkim.
W dobrych angielskich szkołach na pierwszym miejscu stawia się rozwój dziecka, a na drugim dopiero wyniki w nauce. Ogromną rolę przypisuje się aspektom psychologicznym wychowywania. Dziecko obdarzane jest dużym zaufaniem i odpowiedzialnością, a jednocześnie nakreślane są wyraźnie granice i zasady wspólnego funkcjonowania społeczności szkolnej. Wywiadówka wygląda zupełnie inaczej niż w naszej szkole. Przy stolikach siedzą nauczyciele poszczególnych przedmiotów i do nich podchodzi uczeń wraz z rodzicem. Ale to nie rodzic rozmawia, on tylko przysłuchuje się rozmowie, jaka toczy się między uczniem a nauczycielem. Wygląda mniej więcej tak: nauczyciel mówi ? uważam, że w takim zakresie opanowałeś materiał na takim poziomie, zdobyłeś następujące umiejętności, natomiast masz braki w takim i takim obszarze. Jeśli popracujesz nad tym i nad tym, to będę mógł wystawić ci ocenę wyższą. Powiedz, czy chcesz nad tym popracować, w jaki sposób i ile możemy na to przeznaczyć czasu. Nauczyciel pyta o planowane studia, kierunki zawodowe i doradza poziom zaangażowania w dziedzinę wiedzy, której naucza. Uczeń nigdy nie usłyszy, że jest tumanem ani nawet, że jest leniem. Żadnych negatywnych epitetów. Z reguły słyszy, że jak popracuje więcej nad konkretnym zagadnieniem, to osiągnie ustalony wspólnie poziom. To uczeń podejmuje ostateczną decyzję. Umawiają się na szczegółowy program pracy na najbliższy okres. Rodzic jest świadomy wyników i postępów szkolnych u dziecka, a jednocześnie nie musi przejmować inicjatywy (często obiecywanej polskiemu nauczycielowi) ?pogonienia? go do nauki.
W naszym kraju dziecko jest uważane za tak nieodpowiedzialną osobę, że nauczyciel ustala warunki z rodzicem, co należy zrobić w kwestii nauki i to rodzic biega za dzieckiem, sprawdza mu zeszyty, a nawet pisze wypracowania. Rodzic jest obciążony ponad miarę, a dziecko czuje się zagubione i stłamszone.
Losy angielskich uczniów były tematem badań, a wyniki niezwykle ciekawych analiz przyczyniły się do nowego kształtu nauczania. Okazało się, że powodzenie w karierze zawodowej osiągają uczniowie, którzy niekoniecznie mieli najlepsze wyniki w nauce, ale tacy, którzy w ocenach psychologicznych osiągali wysoki stopień dojrzałości i rozwoju emocjonalnego. To dojrzali dorośli potrafią podejmować właściwe decyzje życiowe, są bardziej zadowoleni z życia i dysponują lepszym zdrowiem. A to już jest najlepsza droga do odniesienia sukcesu zawodowego.
Mniejsze straty finansowe ponosi pracodawca, jeśli inwestuje w dobre samopoczucie pracownika.

ODKOPYWANIE SKARBU

Dzisiaj osiąganie celów jest bardzo popularnym tematem spotkań motywacyjnych w wielu firmach i korporacjach. Efekt warsztatów, szkoleń pobudzający pracowników do ich osiągnięcia jest z reguły krótkotrwały i nie przekracza 2 tygodni. W początkowej fazie efektu motywującego pracownik dochodzi do wniosku, że świetnie byłoby osiągnąć taki cel. Dostał narzędzia do wykonania zadania, wie, dlaczego powinien to zrobić i wie jak. Niestety, niewiele wie na swój temat i nie odkrył, że cele firmy, w której pracuje kłóci się z jego wartościami osobistymi. Jego ciało będzie wtedy sabotowało wykonanie zadania. Wkrótce jego inteligentna ludzka natura wymyśli setki argumentów, z powodu których nie da się go osiągnąć.
Człowiek jest taką maszyną, która wytwarza sposób dedukcji oraz działania dostosowane do prawdziwych, często głęboko skrywanych motywów naszego życia. Jeśli żyjemy wbrew swojej prawdziwej naturze, będziemy zniechęceni, ospali, nerwowi, depresyjni, chorzy i źli. Co prawda będziemy powtarzać schematy pielęgnowane przez społeczeństwo, że pracujemy, bo musimy, bo takie ciężkie jest życie? A wszystko po to, by nie zrobić nic w kierunku odkrycia, kim tak naprawdę jesteśmy. Droga do odkrywania tego skarbu, który dałby nam pasję, energię, zdrowie i kreatywność, nie jest łatwa, a nawet czasem nieprzyjemna, bo musimy w końcu otworzyć oczy, że niektóre koncepcje na nasz temat były tylko złudzeniem lub zapożyczeniem. Ale kiedy ją przejdziemy, życie nabiera lepszej jakości. I zyskujemy motywację nie na dwa tygodnie, lecz na długi czas, dopóki nie stwierdzimy, że dokonała się w nas jakaś zmiana. Podstawowym wyróżnikiem tej wędrówki z samym sobą jest fakt, że nie jesteśmy narzędziem w rękach innych osób, które wmawiają nam jakieś cele. Osoby wokół nas mogą nam towarzyszyć, ale nigdy nie wyręczą nas w pracy nad dokopywaniem się do naszego ukrytego skarbu.

Skarb pana X

Jeśli pan X odkryłby podczas wędrówki w głąb siebie, że z powodu wrodzonych cech nigdy nie będzie doskonałym finansistą, to może być dla niego gorzką pigułką do przełknięcia. Może nawet starać się wmawiać sobie, że jeszcze tylko więcej się nauczy, w końcu musi osiągnąć sukces na rynku finansowym, bo przecież jest inteligentnym, zdolnym człowiekiem i widzi, jak wielki sukces osiągnął pan Y (wcale nie bardziej inteligentny i zdolny niż X). Jednak ciągle będzie zmęczony tymi staraniami i przybity. Jeśli pan X odpuści sobie oszukiwanie się i będzie dalej kopał we własnym wnętrzu, odkryje, że na przykład kocha przyrodę, badania, prawdziwie wypoczywa na swojej działce, eksperymentując z nowymi gatunkami. Może pan X nie zarobi na życie, będąc inwestorem finansowym, ale za to z powodzeniem może osiągać wybitne wyniki w ekologicznych uprawach, a pracując w taki sposób może z powodzeniem zarobić na siebie i rodzinę. Odkrywając swój skarb, zyskuje lepsze jakościowo i dłuższe życie.