Drwal

Był sobie drwal. Wielki jak dąb. Oczy miał jasne jak stal. Wszędzie zabierał swoją siekierę, którą ścinał drzewa. Kochał siekierę jak nikt inny na świecie. Kiedy czuł ją u boku za pasem, nic strasznego nie mogło się stać. I wydawało się, że tak będzie do końca świata...

Ale mijały dni i pewnego razu siekiera nie chciała dobrze ścinać drzewa. Namęczył się wtedy drwal jak nikt. Porwała go złość i rzucił ją do strumienia. - Gnij tam, aż pożałujesz! - krzyknął drwal i poszedł gdzie go oczy poniosły - w las. Chodził od drzewa do drzewa i strasznie mu było. Rękami łamał gałęzie, a wokół czaił się mrok... Zatęsknił jak nikt. Jego stalowe oczy szukały siekiery przez kilka dni... A kiedy znalazł, z radością ruszył do ścinania drzew. W niezwykły sposób powalał najgrubsze pnie. Rozpierało go szczęście. Był mocny jak nikt. Znów kochał siekierę i trzymał ją u boku. Było tak przez jakiś czas dopóki przestała ciąć. Przypomniał sobie cały ból i mrok. Nie chciał wyrzucać jej do strumienia, więc krzyczał, że rozkazuje jej ciąć! Siekiera słyszała, ale nadal leżała bezradna. Wziął ją drwal nad strumień, żeby przestraszyła się nie na żarty. A kiedy była ciągle uparta i tępa, zbliżył ją do ostrych kamieni. Zaczęły przemywać jej stal, która pojaśniała. I zobaczył drwal, że w jego rękach jest szczęśliwa. Pomógł kamieniom wyostrzyć i pomógł wodzie ochłodzić, a kiedy wrócili do lasu, mogli ciąć jak nikt inny na świecie. Drwal kochał siekierę i nie czuł strachu, bo wiedział, że wystarczy pójść do strumienia. Siekiera kochała drwala, bo czuła już na zawsze ciepło jego rąk.