Błogość

Rodzimy się z takiej wyjątkowej spontaniczności, rodzimy się z takiej boskości. I wracamy do tej boskości, by spocząć. W międzyczasie, pomiędzy nimi dwiema, zbyt mocno przywiązujemy się do chmur. Wystarczy jedynie nie być przywiązanym do chmur. Oto tantra w jednym zdaniu: nie być przywiązanym do chmur, bo chmury są tylko przez chwilę. Wychodzimy z tego źródła, z tego czystego źródła i wrócimy, by spocząć w tym samym czystym źródle. Pomiędzy tymi dwiema będzie weile chmur ? nie przywiązuj się do nich. Tylko obserwuj. Pamiętaj, że nie jesteś chmurami.
Jesteśmy z Boga. Jesteśmy bogami. I ponownie idziemy do Boga. W międzyczasie zaczynamy śnić niezliczone sny o byciu tym i tamtym.
Bóg jest najzwyklejszą rzeczywistością, Bóg jest twoim źródłem. Bóg jest twoim celem. Bóg jest własnie teraz, tu! Kiedy patrzysz na mnie, to Bóg patrzy na mnie, nikt inny. Przesunięcie, zmiana uwagi z chmury na niebo i nagle zamilkniesz, nagle będziesz się czuł wypełniony błogością, i nagle będziesz czuł otaczające cię błogosławieństwo. (...)
Ta boskość nie jest ani ciałem, ani umysłem. Umysł jest abstrakcyjny, ciało jest konkretne; ciało jest grube, umysł jest subtelny. Ciało jest materią, umysł jest myślą. Ta wewnętrzna boskość nie jest ani jednym, ani drugim. Ta wewnętrzna boskość jest transcendencją.
Tantra jest transcendencją.
A więc jeśli sądzisz, że jesteś ciałem, jesteś przesłonięty chmurą, utożsamiony z nią. Jeśli sądzisz, że jesteś umysłem, to też jesteś przesłonięty chmurą. Jeśli myślisz w taki sposób, że utożsamiasz się z ciałem lub z umysłem, to chybiasz.
Jeśli się przebudziłeś i nagle widzisz siebie tylko jako świadka, który widzi ciało, który widzi umysł, to stałeś się Sarahą: strzała została wystrzelona. W tej zmianie świadomości ? to tylko drobna zmiana biegu ? strzała jest wystrzelona, przybyłeś. W rzeczywistości nigdy nie odszedłeś.(...)
Jeśli nie czujesz się jednym z niebem, z którym faktycznie jesteś jednym, to idziesz innymi ścieżkami. Są miliony innych ścieżek; prawdziwa ścieżka jest jedna. A w istocie prawdziwa ścieżka nie jest ścieżką; niebo nigdy nigdzie nie odchodzi. Chmury płyną... czasem na zachód, czasem na wschód i na południe, w tę stronę i w tamtą ? są wielkimi wędrowcami. Płyną, znajdują ścieżki, niosą mapy, ale niebo jest cały czas obecne. Ono nie ma ścieżek, nigdzie nie może pójść. Jest wszystkim.
Dlatego ci, którzy pamiętają, że są jak niebo, są w domu, spokojni. Z wyjątkiem tych nielicznych istot, nielicznych buddów, pozostali kroczą wieloma ścieżkami, i dlatego porzucają prawdziwą błogość. (...)
Gdy idziesz jakąś ścieżką, odchodzisz od prawdziwej błogości, ponieważ twoja prawdziwa błogość jest twoją naturą. Nie trzeba jej tworzyć, nie trzeba jej osiągać, nie trzeba jej uzyskiwać.
Idziemy ścieżkami, żeby gdzieś dotrzeć... to nie jest cel, to już istnieje. To już jest to. A więc, gdy zaczynasz iść, odchodzisz. Każdy ruch jest odchodzeniem. Każde zmierzanie dokądś jest błądzeniem. Niezmierzanie donikąd jest przybywaniem. Niezmierzanie donikąd jest prawdziwą ścieżką.(...)
Są dwa rodzaje błogości. Jeden zależy od warunków; błogość tego rodzaju powstaje tylko w pewnych warunkach. Widzisz swoją kobietę i jesteś szczęśliwy. Albo kochasz pieniądze, a na poboczu drogi znalazłeś torbę pełną stuzłotowych banknotów i czujesz szczęście. (...) Te rodzaje błogości zależą od warunków, musisz się o nie starać. I są przelotne.
Jak długo możesz się cieszyć szczęściem zależnym od warunków? Jak długo to szczęście może trwać? Pojawia się tylko jak mignięcie, na chwilę, a potem odchodzi. Tak, kiedy znajdujesz torbę pełną stuzłotowych banknotów, jesteś szczęśliwy, ale jak długo będziesz szczęśliwy? Niezbyt długo. W istocie, przez chwilę będzie trwał przepływ energii i będziesz czuł się szczęśliwy, a w następnej chwili pojawi się niepokój ? czy zostaniesz złapany? Czyje to pieniądze? Czy ktoś widział?
Sumienie będzie mówiło: ?To nie w porządku. To jakby kradzież. Powinieneś pójść do sądu, powinieneś pójść na policję, powinieneś oddać pieniądze policji! Co robić? Jesteś człowiekiem moralnym...? Niepokój i poczucie winy... ale przyniosłeś je do domu, teraz je ukrywasz. Teraz się boisz, że żona może je odkryć, może ktoś naprawdę widział (...)
Chwilowe szczęście przychodzi i odchodzi: jest jak chmura. Jest też jak rzeka, malutka rzeczka: wystarczy mały deszcz i ona wylewa; deszcz ustaje, nadmiar wody spływa do morza, a mała rzeczka znowu jest mała. Wylewa na chwilę, a w następnej chwili jest pusta. Nie jest jak morze, które nigdy się nie zwiększa ani nie zmniejsza.
Jest też błogość innego rodzaju, którą Saraha nazywa prawdziwą błogością. Ona nie zależy od warunków. Nie musisz tworzyć określonych warunków, ona już jest! Musisz tylko patrzeć w siebie, a ona tam jest. Nie potrzebujesz kobiety, nie potrzebujesz mężczyzny; nie potrzebujesz dużego domu, nie potrzebujesz dużego samochodu; nie musisz mieć wielkiego prestiżu, władzy i wpływów ? niczego. Jeśli zamkniesz oczy i po prostu skierujesz się do wewnątrz, ona tam jest...
Tylko ta błogość może trać zawsze. Tylko ta błogość może być wiecznie twoja. (...)
Jedynie gdy jest świadomość, powstaje ogląd; wtedy możemy zobaczyć, gdzie jest tylko miraż, a gdzie jest prawda. Szczęście, które powstaje poprzez jakiś zewnętrzny zbieg okoliczności, jest mirażem i będziesz z jego powodu cierpiał. Jest ułudą, halucynacją.
Czujesz, że jesteś bardzo szczęśliwy z kobietą lub mężczyzną? Będziesz cierpiał. Prędzej czy później stwierdzisz, że całe szczęście zniknęło. Prędzej czy później stwierdzisz, że po prostu je sobie uroiłeś, a jego nigdy nie było. Może było tylko marzeniem, fantazją. Kiedy prawda o kobiecie i mężczyźnie wychodzi na jaw, widzisz dwa wstrętne zwierzęta próbujące się nawzajem zdominować. (...)
Kiedy badasz życie, kiedy je obserwujesz, kiedy dowiadujesz się o nim coraz więcej, z czasem czujesz się rozczarowany. Nie ma nic... tylko wabiące cię iluzje. Wiele razy byłeś oszukiwany. Wiele razy gnałeś, odbywałeś długą podróż, żeby w końcu nic nie znaleźć.
Jeśli jesteś czujny, twoje doświadczenie uwolni cię od świata. A pamiętaj,gdy mówię świat, nie mam na myśli, ani Saraha nie ma na myśli, świata drzew, gwizd, rzek i gór. Mówiąc świat mam na myśli świat, który projektujesz swym umysłem, swoim pragnieniem. Ten świat to maja, ten świat jest iluzoryczny, to wytwór pragnienia, wytwór myśli.
Kiedy myśl i pragnienie znika, i jest tylko świadomość, czujność, kiedy jest świadomość bez żadnej treści, kiedy nie ma myśli-chmury, tylko świadomość-niebo, wtedy widzisz prawdziwy świat. Ten prawdziwy świat jest tym, co religie nazywają Bogiem, a Budda nazywa nirwaną.
Osho ?Doświadczanie tantry?